Wa

OSIEDLE KĘPA POTOCKA

Link 17.08.2010 :: 23:27 Komentarze (5)

IMG_3497-8


68_02


60_24


IMG_3502


IMG_2978


IMG_3663-5


IMG_3034-7
Większa wersja zdjęcia tutaj.


IMG_3581


IMG_3053-5


IMG_3504


IMG_3639


IMG_2994


IMG_3509-56


IMG_3660


IMG_3017


IMG_3552-3


IMG_3557


IMG_3643-46


IMG_3558-61


IMG_3529


IMG_3524-29b


IMG_3120


IMG_3573


IMG_3571-2


IMG_3483


IMG_3033


IMG_3531


IMG_3547-50


IMG_3511-4


IMG_3012-5


IMG_3126-7


IMG_3131


IMG_3153


IMG_3008-9


IMG_3720


IMG_3540-43


IMG_3167


IMG_3648-53


IMG_3726


IMG_3743


IMG_3712


Po dłuższej przerwie ("wakacje", mikrob lenistwa etc.) wpis o osiedlu Kępa Potocka. Do tematu zainspirował mnie znajomy, który zauważył ocieplanie budynków. Postanowiłem udokumentować stan obecny, przed destrukcyjnymi zmianami które przeważnie się wiążą z takimi "remontami". Przyciągnęło moją uwagę dawno temu. Ładnie wyeksponowane (położone na skarpie, a także byłym wysypisku gruzu, odpowiednio wyprofilowanym przy budowie), otoczone zielenią, robiące wrażenie skalą budynków, z ciekawym detalem. Mogły by się kojarzyć z wielkimi blokowiskami np. Francji, tylko że odróżnia je na plus zamieszkała społeczność - nie są betonowym slumsem, opanowanym przez imigrantów, wandali i przestępców, a tylko nieco zaniedbanym, zwykłym polskim osiedlem, ze zróżnicowaną tkanką społeczną, stosunkowo wysokimi cenami nieruchomości.

Świetne otoczenie, to nie tylko typowa dla tego okresu przestrzeń między blokami wypełniona na wpół dzikimi trawnikami i rozrośniętymi dzisiaj (ponad 40 lat) drzewami. To także sąsiedztwo parku o tej samej nazwie, wraz z fragmentem starorzecza. To Żoliborz Dziennikarski za plecami z urokliwymi uliczkami. Obok mieszczą się rozległe tereny ogródków działkowych, gdzie przed wojną planowano park, wcześniej lub później ten teren ulegnie przemianom, zostanie udostępniony. O rzut beretem jest usytuowany park przy Cytadeli oraz Wisła i klub sportowy Spójnia. Vis-a-vis wybudowano Centrum Olimpijskie. To także stosunkowa bliskość głównego punktu dzielnicy - placu Wilsona. Dzięki niemu (metro) jest to osiedle świetnie skomunikowane, tuż obok przebiega Wybrzeże Gdyńskie - pierwszy wybór dla dotkniętych natręctwem motoryzacyjnym. Przebiegająca obok ulica Krasińskiego (jedna z głównych alej Żoliborza) ma być w nieodległej przyszłości przebita przez Wisłę mostem Krasińskiego (duży most łukowy - pierwsza tego typu konstrukcja we współczesnej Warszawie), a tam prowadzić do Bródna.

Wybudowane w latach 1966-69 według projektu Hanny Graf-Chylińskiej i Bogusława Chylińskiego. Osiedle stosunkowo małe, 4 osiemnastokondygnacyjne punktowce i jeden jednenastokondygnacyjny długi galeriowiec - "superjednostka" (laureat tytułu mister warszawy z roku 1969). 639 mieszkań, ~2200 mieszkańców. Wieżowce wykonane w eksperymentalnej na tamte czasy technologii - metodą ślizgową, gdzie szalunki po zalaniu i związaniu betonu są przesuwane wyżej siłownikami hydraulicznymi (tak powstawały obecnie np. klatki schodowe powstającego Stadionu Narodowego). Znacznie przyspiesza to budowę, choć pewnie nie tak, jak mająca się rozpanoszyć w późniejszych latach wielka płyta. Konstrukcję dachu wykonano także w sposób innowacyjny. Pokłosiem tych nowości były problemy z zalewaniem mieszkań, przeciekała nawet betonowa elewacja. Pytanie czy problem stanowiła technologia, czy też kadry, ich umiejętności, doświadczenie i typowe dla epoki podejście od obowiązków. Ostatecznie dachy wymieniono na nowe, tradycyjne.

Budynki robią posągowe wrażenie, niższy "mister" z pasmowym układem elewacji, budzi skojarzenia z "jednostkami mieszkalnymi". W odróżnieniu od nich ma cały parter upstrzony usługami, sklepami (także poczta) - jeden ciąg witryn przy głównej promenadzie osiedla. Na górze się "tylko" mieszka. Wieżowce z bogatymi jak na soc-modernę elewacjami, kojarzące się z kolei z szerzej pojętym, niezaistniałym w Warszawie brutalizmem. Goły żebrowany beton, układający się w "panele", obramowany drobną mozaiką ceramiczną tworzy większe całości. Część z nich jest, według ustalonego wzoru, pusta - to wycofane loggie, kolejny element rzeźby elewacji, oraz jej bogatego światłocienia. Całość posadowiona we wspomnianej wcześniej eksponowanej pozycji, na starej skarpie (choć nie tak efektownej jak w innych częściach miasta). Nie bez kozery uważano to osiedle za jedno z najładniejszych i najładniej położonych, nawet jeśli nie zrealizowano zawartego w planie przedszkola, oraz kawiarni z ciekawym dachem przypominającym dzieła Arseniusza Romanowicza.

Dzisiejszy stan kolonii pozostawia nieco do życzenia. Zieleń osiedlowa (sławetne tereny niczyje modernistycznego miasta) nie jest tak zadbana jak nowych "apartamentowcach", rozrosłe drzewa ograniczające efektowną ekspozycję (co w sumie trudno uznać za mankament, szczególnie dla mieszkańców). Chaotyczna reklama, która obrosła nie tylko część ścian szczytowych, ale i pojawiła się w postaci różnorodnych, pstrokatych bilbordów na słupach, każdy innego kształtu i wysokości. Wreszcie elewacje, które nie widziały remontu od 40 lat. Obecnie prowadzony remont punktowców sprowadza się do zastyropianowania na równo wszystkich detali. Ukryte zostają wszelkie nierówności, różnice faktur i materiałów, pod typowym, banalnym, popularnym ociepleniem, z niskiej jakości tynkiem na wierzchu. Kolorystyka, choć nie tragiczna (piaskowy żółty) także demoluje oryginalny zamysł, gdzie ściany szczytowe były gładkimi jasnymi powierzchniami i odróżniały się od ciemniejszych okładzin ceramicznych, betonu na elewacji, oraz gęstego światłocienia. Obecnie wszytko zostaje ujednolicone, nijakie (na zdjęciach ściany szczytowe jeszcze nigdzie nie pomalowane na nowy kolor). Część loggii została zlikwidowana samowolnie przez mieszkańców, burząc rytm elewacji. Wieże nadal bronią się bryłą, wiele detali zostało jednak utrąconych. Pozostaje nieruszony "deskowiec" przy Promyka 5. Szkoda byłoby go zobaczyć inaczej, niż w obecnej bieli.

Nieco posągowe maszyny do mieszkania, nęcąc swą czystą formą, nie odstraszają jednocześnie typowymi mankamentami tego typu założeń. Podejście bezkompromisowe, bez oswajania przestrzeni małymi budynkami w "ludzkiej" skali, bez tworzenia mniejszych zamkniętych przestrzeni, pseudo-podwórek. Wiatr hula, a psy szczekają... czym tam chcą. Jednak nie jest to początek, ani koniec wielkiej dzielnicy sypialni, nie stoi za nim morze betonu. To co teoretycznie negatywne, i wielokrotnie sfalsyfikowane także w praktyce - tutaj występuje w zasadzie punktowo, w otoczeniu modelowych terenów zielonych (zadbanych i żywych, chociażby niedawno powstały neon - bąbelki Gomulickiego), uroczych zakątków przedwojennej rezydencjalnej Warszawy. Powiedziałbym że to się dopełnia, mnie taki układ pasuje, a każdy znajdzie sobie mieszkanie w odpowiadającym mu typie zabudowy... jeśli go stać.

Na koniec kilka znalezionych archiwaliów: plan, rysunek, makieta, zdjęcie.






           


wa.fotolog@gmail.com
© Wa

Archiwum

2011
kwiecień
luty
2010
październik
wrzesień
sierpień
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik

Linki

forum rozwoju warszawy
siskom
skyscrapercity
warszawa przedwojenna
bryła
eela
żwawy żbik
senq
pod ziemią
trzaskprask
nudne pocztówki
bartpogoda
filosss
shorpy
eyes like lenses