IMG_3799


IMG_3800


IMG_3765


IMG_3769


IMG_3787


IMG_3784


IMG_3771


IMG_3792


IMG_3796


IMG_3803



    Stadiony piłkarskie Warszawy przeżywają rozwój, spektakularny i nie mający swojego odpowiednika w przeszłości. Którego to rozwoju początkowe stadium stanowi niemalże kompletna rozpierducha. W przypadku stadionu przy Łazienkowskiej rozpoczęło się naprawdę przed chwilą, a już większość stadionu została rozniesiona (dokładniej - rozwieziona). Zaleta skomplikowanej konstrukcji w postaci wału ziemnego.

    Parę uwag natury osobistej. Swego czasu marzyłem o inwestycji podobnej do tej. Stanem naturalnym dla polskiego kibica, był przez lata stan głębokiego zawstydzenia. Zawstydzenia poziomem piłkarskim krajowych futbolistów, zawstydzenia stanem infrastruktury. Lata dynamicznego rozwoju gospodarczego, organizacja mistrzostw europy i związany z tym odpowiedni klimat polityczny dla inwestycji tej natury, spowodowały w końcu wspomniany na początku rozwój, fale projektów, a i ostatecznie realizacji w toku. Pięknie? Pięknie. Ale tylko z punktu widzenia owego zawstydzonego kibica. Przeciętny Warszawiak jednak niezwykle rzadko wybiera się obserwować rozgrywki piłkarskie na żenującym poziomie polskiej ligi, do społu z wulgarnymi łysolami (nie zmieni się to specjalnie zakładając nawet pełną widownię na nowym obiekcie – to po prostu ciągle stosunkowo mała grupka ludzi). Częściej natomiast zdarza mu się przemieszczać z pracy, szkoły, domu, tysiąca innych miejsc, w tysiące innych miejsc. Częściej kupuje mieszkanie w nowo powstającej dzielnicy mieszkaniowej nie posiadającej szkół, przedszkoli, przychodni. Częściej zdarza mu się poruszać ulicami Śródmieścia wciąż zbyt często przypominającymi bardziej chimerę chaotycznego parkingu i autostrady, a nie nowoczesną, uporządkowana i przyjazną przestrzeń miejską. Jednak na te, jak i na wiele innych żywotnych zapotrzebowań miasta i jego mieszkańców zabraknie w dużym stopniu finansowania. Miasto mądrze rządzone powinno mądrzej dobierać swoje priorytety (szczególnie gdy kilometr od tego stadionu buduje się Narodowy na 55 tys. ludzi). Odnoszę wrażenie ze decyzja o budowie z miejskiej kasy była decyzją bardziej bazującą na owym wstydzie i jego politycznych konsekwencjach, bardziej na nastroju chwili, bardziej na obawie przed zarzutami oponentów o nieudolność przy przedwyborczych podsumowaniach, niż rzeczywistych potrzebach miasta. Żeby nie było żem kompletny malkontent, wolę jednak niegospodarność władzy, której owocem są stadiony, a nie dotacje dla górników, stoczniowców, kolejarzy, rolników czy innych darmozjadów. Taka trochę mniej doskwiera.
Name:

Komentarze: