IMG_9373


IMG_9369


IMG_3830


IMG_9371


IMG_3837


      Latem 2008 stanęły na placu Krasińskich, i od razu zrobiło się tam ciekawiej. Pomimo zadbanej i zagospodarowanej przestrzeni, okolica jakoś nie mogla się tam otrząsnąć po budowie Sądu Najwyższego. Tak jakby Plac czuł się niepewnie stojąc de facto na piwnicach nowego budynku. Duży, martwy trawnik tego nie poprawiał. Z inicjatywy Beaty i Pawła Konarskich, oraz pracowników sąsiedniej Biblioteki Narodowej, powstało coś co w przewrotny sposób, będąc mitologicznym fantazmatem, przywróciło ludzki element temu placowi. Początkowo pegazy miały stać rok, oby stały jak najdłużej.

      Przedtem przez szereg lat plac szpecił wulgarny podświetlany napis "Marcpol", umieszczony przy wjeździe do podziemnego parkingu. Psuł on turystom i fotografom najpiękniejsze perspektywy na Pałac Rzeczypospolitej. Po jego usunięciu pojawiły się jeszcze bardziej jaskrawe pegazy. Wniosek: koloru nie należy się bać, trzeba go "tylko" umieć stosować.

      Zawsze, gdy tamtędy przechodzę, przypomina mi się program emitowany po Miami Vice (lub czymś innym w ramach czwartkowego kryminału), wówczas mało dla mnie fascynujący, poza animowaną, mocno spokrewnioną z dzisiejszym tematem, czołówką. Trudno mi się nie uśmiechnąć od ucha do ucha.
Name:

Komentarze: